"Głos Wybrzeża" opisał w 2005 roku układ gdański, czyli powiązania polityczne i gospodarcze w rodzinnym mieście szefa Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska.
Według gazety, układ funkcjonował w czworokącie: Fundacja Liberałów, Fundacja Dar Gdańska, biuro poselskie Tuska i urząd miejski. Tworzący układ politycy PO znają się jeszcze z czasów Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Gdańsk jest wszak kolebką nie tylko "Solidarności", ale także rodzimych liberałów.

Jak pisał "Głos Wybrzeża", Fundacja Liberałów (w której radzie zasiada Tusk) zarabia na wynajmowaniu Tuskowi lokalu na jego biuro poselskie. Płaci za to Sejm. Fundacja Liberałów wynajmuje też lokal wydawnictwu Millenium Media, którego szef kieruje też Fundacją Dar Gdańska. Firma MM, podobnie jak wcześniej Dar Gdańska, wydaje albumy o Gdańsku, kupowane chętnie na nagrody i upominki przez urząd miejski rządzony przez miejscowych polityków PO. Swój udział w powstawaniu albumów miał Tusk, który pobierał za to honoraria.
Jesienią 2004 roku wybuchł skandal wokół innego układu byłych KLD-owców, zwanego układem warszawskim. Według "Rzeczpospolitej", byli działacze dawnej partii Tuska i sekretarza generalnego PO Pawła Piskorskiego pomogli zbudować imperium biznesowe Wojciecha Ławniczaka. Biznesmen zarabiał na kontraktach dla miasta załatwianych przez samorządowców. W sprawie nazwanej aferą mostową instytucje państwowe nie dopatrzyły się złamania prawa, a prokuratura nie chciała prowadzić śledztwa.

Platforma odcięła się od afery nakładając kary partyjne na niektórych jej bohaterów. Ukarani, m.in. poseł Jerzy Hertel, mieli pretensję do Piskorskiego, byłego prezydenta Warszawy, że ich nie bronił. "Gazeta Wyborcza" pisała jednak, iż Piskorski woli trzymać się na uboczu, gdyż otacza go atmosfera dwuznaczności powstała w czasach, gdy był prezydentem. Musiał tłumaczyć się wtedy ze swojego majątku. Dla wielu tłumaczenia, że wzbogacił się na giełdzie i handlu antykami, nie były przekonujące.
KLD-owska przeszłość ciągnie się również za innym z czołowych posłów PO Januszem Lewandowskim. Od wielu lat ma kłopoty z prokuraturą. Chodzi o błędy w prywatyzacji w okresie, gdy był ministrem przekształceń własnościowych, dwóch spółek skarbu państwa: KrakChemii i Techmy. Straty oszacowano na 2 mln 389 tys. zł. Lewandowski twierdzi, iż jego wina jest wyolbrzymiana z powodów polityczych. W 2004 roku zasiadł jednak na ławie oskarżonych przed krakowskim sądem. Sąd oczywiście niczego się nie dopatrzył.

Byli działacze KLD, jeśli nie kontynuowali kariery politycznej np. w Platformie, to realizowali się w biznesie. W 2002 roku zrobiło się głośno o Jacku Merklu, byłym pośle KLD. Kiedy jego spółka 4Media przejęła w 2001 r. dziennik "Życie", spekulowano, że stanie się ono gazetą Platformy. Okazało się jednak, że to przejęcie doprowadziło do zniknięcia dziennika z rynku na ponad rok (potem powrócił na chwilę z nowym właścicielem).
Firma Merkla powstała na zasadzie tzw. wydmuszki. Były polityk KLD opanował ze wspólnikami będącą na skraju bankructwa spółkę giełdową Chemiskór, zmieniając nazwę na 4Media. Jej akcjami z nowych emisji płacono za kolejne tytuły prasowe. W ten sposób usiłował zbudować koncern medialny unikając własnych inwestycji. Wydawane przez 4Media tytuły zaczęły upadać w atmosferze skandalu. Warszawska prokuratura prowadzi dwa śledztwa dotyczące 4Mediów, m.in. w sprawie podawania nieprawdy w informacjach przekazywanych Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
Dawnym partyjnym kolegą Tuska był zastrzelony przez mafię minister sportu w rządzie AWS Jacek Dębski. W KLD wylądował na początku lat 90. Zdobył zaufanie Tuska stając się - jak pisała "Gazeta Wyborcza" - facetem od specjalnych poruczeń. Jako jego osobisty wysłannik zaprowadzał porządek w terenowych strukturach Kongresu. Wyrzucił m.in. z partii aferalnego biznesmena Janusza Baranowskiego, szefa częstochowskiego KLD.
Zanim do tego doszło, Baranowski nie tylko zdołał sam rozsławić Kongres, ale w 1991 r. namówił też do złego senatora KLD Andrzeja Machalskiego, który był jednocześnie szefem rady nadzorczej KGHM w Legnicy. Chodziło o poręczenie przez kombinat weksli na sumę siedmiu miliardów starych złotych. Wkrótce okazało się, że za zobowiązania Baranowskiego musiał zapłacić KGHM. Biznesmen został zaś skazany na karę więzienia za to, że uciekając przed komornikiem pozbył się swojego majątku.
Kongres miał problemy również z senatorem Andrzejem Rzeźniczakiem, ściganym w 1993 r. przez prawo za prowadzenie prywatnej agencji lokacyjnej bez licencji NBP.
W 2001 r. został aresztowany pod zarzutem wyłudzenia z banków pięciu milionów złotych inny biznesmen z KLD Zenon Michalak, poseł I kadencji i lider partii we Wrocławiu.
W tym samym roku na Pomorzu policja zatrzymała byłego posła Kongresu Jarosława Ulatowskiego i jego wspólników, podejrzanych o wyłudzenie ok. miliona zł z tytułu zwrotu podatku VAT.
Były poseł Kongresu Wojciech Wardacki został w okresie rządu AWS szefem rady nadzorczej PKP, powołanej według klucza politycznego. Rada przedłużyła żywot na kolei prezesa spółki Jana Janika, który - jak się później okazało - zadłużył PKP na miliard złotych. Samorządowiec z Kongresu Andrzej Gałażewski został za rządu Jerzego Buzka wicewojewodą śląskim, zastępcą Marka Kempskiego. Obaj stracili fotele, kiedy w kierowanym przez nich urzędzie wybuchła afera korupcyjna.